Na przełomie lat 2009/2010 doświadczyliśmy zarówno w Polsce, jak i w całej Europie wyjątkowo mroźnej zimy. Czy jednak oznacza to odwrócenie tendencji zmian temperatury? Czy nastąpił początek globalnego ochłodzenia?
Na przełomie lat 2009/2010 doświadczyliśmy zarówno w Polsce, jak i w całej Europie wyjątkowo mroźnej zimy. Czy jednak oznacza to odwrócenie tendencji zmian temperatury? Czy nastąpił początek globalnego ochłodzenia?

Mało kto pamięta, że podczas gdy u nas było zimno, w Australii notowano rekordowe upały i susze. Mieszkańcy Melbourne doświadczyli w styczniu 2010 r. najgorętszej nocy od ponad stu lat, z temperaturą sięgającą 34ºC. Tysiące domów zostało pozbawionych elektryczności z powodu przegrzania przewodów elektrycznych.

Australijskie służby meteorologiczne opublikowały raport, według którego rok 2009 był drugim najcieplejszym rokiem w tym kraju od czasu, gdy w 1910 roku rozpoczęto prowadzenie statystyk. Cała ostatnia dekada była w Australii najcieplejsza w historii pomiarów.

Nie trzeba jednak sięgać aż na drugą półkulę, by przekonać się, że Ziemi nie grozi w najbliższym czasie kolejna epoka lodowcowa. W tym samym bowiem czasie także mniej odległa Kanada zmagała się z rekordowo ciepłą i suchą zimą, ze średnią temperaturą 4ºC powyżej przeciętnej. Była to najgorętsza i najsuchsza zima w historii kanadyjskich pomiarów (1948).

Jeden rok, nawet z wyjątkowo chłodną zimą, na ograniczonym obszarze, nie świadczy o odwróceniu tendencji klimatu globalnego. Wahania temperatury z roku na rok są nieuniknione i wywołane głównie przez czynniki naturalne, takie jak wybuchy wulkanów, aktywność Słońca czy cykl zjawisk El Niño – La Niña. Nie zmienia to jednak faktu, że średnia temperatura globalna wciąż utrzymuje tendencję wzrostową.

Zobacz wykres temperatury globalnej od roku 1880, przygotowany przez NASA >>