Rolnictwo

Miliony mieszkańców w zlewni Morza Bałtyckiego zajmują się rolnictwem. Jest ono jedną z głównych gałęzi gospodarki w krajach położonych nad Bałtykiem. Prawie 25% powierzchni tego regionu stanowią pola uprawne. Przez wieki rolnicy produkowali żywność na rynek lokalny, używając obornika i kompostu do nawożenia ziemi. Wszystko odbywało się w sposób zrównoważony. Nie było nadwyżek obornika, bo zagęszczenie zwierząt nie było wysokie.
Sytuacja zmieniła się w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku. W Europie upowszechniły się - obok nawozów naturalnych, których zaczęło być za dużo z powodu gwałtownego wzrostu liczby zwierząt hodowlanych - nawozy sztuczne. Do ziemi trafiało więcej składników odżywczych niż była w stanie przyjąć. Niespotykane dotąd stężenia związków azotu i fosforu niesionych z wodą rzek, zaczęły spływać do morza. W rezultacie Bałtyk stał się przeżyźnionym akwenem, gdzie doskonałe warunki do rozwoju znalazły sinice.

Drugim negatywnym zjawiskiem była melioracja mokradeł. 90% z nich w południowej części zlewni Bałtyku zostało zniszczonych właśnie przez osuszanie. W rezultacie zabrakło naturalnej "gąbki", która zatrzymywała azot i fosfor. Związki te zaczęły przesiąkać prosto do melioracyjnego rowu lub rzeki i tą drogą docierać w coraz większych ilościach do morza.

Polska znajduje się w czołówce dostarczycieli związków azotu i fosforu do Morza Bałtyckiego. Tylko w 2000 roku z polskich rzek do Bałtyku wpłynęło najwięcej związków azotu (ponad 226 tysięcy ton) i fosforu (ponad 12 tysięcy ton) w porównaniu z innymi siedmioma krajami Unii Europejskiej. Stąd udział polskich rolników w eutrofizacji Bałtyku jest największy. Zaraz za Polakami są Szwedzi, Finowie i Duńczycy.

Wszystkie kraje basenu Morza Bałtyckiego są odpowiedzialne za jego eutrofizację. W żadnym z nich modernizacja rolnictwa nie szła w parze z wprowadzaniem prawa, które zapobiegłoby między innymi skutkom intensywnego nawożenia pól uprawnych. Dopiero, kiedy zamieranie Bałtyku stało się faktem, ustalono tzw. Dobrą Praktykę Rolniczą, do której rolnicy powinni się stosować, aby chronić środowisko naturalne.

Co więcej nowe kraje członkowskie Unii Europejskiej (UE) położone nad Bałtykiem (Estonia, Litwa, Łotwa i Polska) przechodzą modernizację gospodarki rolnej. Już teraz przewiduje się wzrost produkcji mięsa - a co za tym idzie liczby zwierząt hodowlanych - o 70% (do roku 2015) w tych krajach. Natomiast Polska stanie się największym producentem wieprzowiny w UE. A im więcej zwierząt hodowlanych przy jednoczesnym braku odpowiednich zabezpieczeń tym więcej gnojówki i obornika, odpowiedzialnych za wysokie stężenia związków azotu i fosforu w Bałtyku.

Jeżeli nie będą temu towarzyszyć działania na rzecz ochrony Bałtyku przed azotanami i fosoforanami obecnymi w oborniku i w nawozach sztucznych, ich stężenie w morzu będzie rosło. Tym bardziej, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat ilość nawozów sztucznych stosowanych przez rolników zwiększy się o 30%.Jednak wciąż nie robi się prawie nic na rzecz zmniejszenia ilości związków azotu i fosoforu, które przenikają do rzek.
 / ©: WWF Polska / Ola Jennersten
Rolnictwo
© WWF Polska / Ola Jennersten
Nadmierne nawożenie pól uprawnych jest główną przyczyną eutrofizacji Bałtyku.